Żale
Będę dzisiaj wylewał żale, bo taka ładna pogoda za oknem, a ja muszę w pracy siedzieć zamiast świętować odzyskanie niepodległości…
Muszę w pracy siedzieć, a na budowę by się pojechało, coś by się zrobiło…
Muszę w pracy siedzieć, a w domu córka czeka na zabawę…
Cóż takie życie, ktoś musi pracować.
Oby tylko ten dzień się szybko skończył.
Wielki dzień
13 października miała miejsce wielka rzecz. Uruchamialiśmy w firmie nowy moduł, którego jestem autorem. Powiem tylko, że przewrócił on do góry nogami proces wysyłek do klienta. Dzisiaj jest środa i okazuje się że moje wcześniejsze obawy o poprawność działania i spójność danych były nieuzasadnione. Oczywiście nie odbyło się bez małych poprawek w kodzie, ale naszczęśnie nie udało mi się wywalić całego systemu do góry nogami. Chyba mogę zaliczyć to zadanie w poczet moich małych sukcesów.
Drugi dzień po urlopie
W pracy względny spokój. Względny, bo briefing u szefa się nie liczy (przyzwyczaiłem się już).
W życiu prywatnym martwi mnie pogoda. Wichury i deszcze nie sprzyjają mojemu nieprzykrytemu jeszcze niczym dachowi na domu. Obyśmy tylko jak najprędzej pokryli go choćby papą.
Pierwszy dzień w pracy
… po urlopie.
Z samego rana rozpocząłem bardzo wolno, aby nie doznać szoku. Sytuacja rozwijała się bardzo spokojnie, można powiedzieć w żółwim tempie. Sprzyjał temu fakt, że tego samego dnia szef także wrócił z urlopu. Dopiero koło południa atmosfera wokół mnie zaczęła się zagęszczać. Na szczęście okazało się to tylko chwilowym skokiem ciśnienia. Potem było już tylko lepiej… zobaczymy, co przyniesie kolejny dzień.
Misz masz
Totalna zawierucha. Tak można określić to co się działo przez ostatnie dni. Jak to ktoś powiedział. Rok zaczynamy od trzęsienia ziemii. Potem będzie już tylko gorzej. I miał rację
Ostatnio doszło dużo spraw budowlanych. Są to ciągle zakupy materiałów, ale do rozpoczęcia budowy coraz bliżej. Mamy w końcu gont (Joker miedziano czarny) na dach oraz rynny Wavin brązowe 130/90. W najbliższy weekend ma być zorganizowany transport. Zresztą nie tylko. W sobotę geodeta ma w końcu wyznaczyć dom na gruncie.
Grunt: – tak to mi przypomniało, że na działce jest bardzo miękko. Ostatnio człowiek przywiózł nam deski i nie mógł wjechać. Wolę nie myśleć co będzie się działo jak przyjedzie około 40 ton z betonem. Cała nadzieja w koparce, która zgarnie wierzchnią warstwę pyłu. Może pod spodem jest lepiej.
Jakby było mało rzeczy do załatwiania, w mieszkaniu popsuł się przełącznik do baterii wannowej – zatem nie ma prysznica. Nigdzie tego nie można kupić. Bateria nazywa się Jaspis – Armatura Kraków – czyli made in China – nauka na przyszłość – nie wierzyć w ani jedno słowo sprzedawcy, no i nie kupować byle czego.
Ciekawie się zapowiada dzisiejszy egzamin z SEP. Uprawnienia do 1kV. Tak, tak – wysłano mnie na kurs, bo przecież obsługując komputer mam do czynienia z urządzeniami pod napięciem.